Czy Wasze nastolatnie dzieci też tak mają??? Bałagan w pokoju – nic to. Powtarzane po tysiąckroć – zabierz z pokoju brudne naczynia, zapakuj zmywarkę, wynieś śmieci – to też nic. To przecież każdy może zrobić, więc możesz to zrobić i ty – Drogam Mamo, i ty – Drogi Tato, ba – może to nawet zrobić 3 letni brat. Nie może? Jak nie może, jak może…

Czy Wy też tego doświadczacie? Codziennego oporu wobec zwykłych codziennych rzeczy? Ale…Kiedy nagle trzeba ratować świat: dokarmić głodujące zwierzęta, uśmiechnąć się do 90-letniej Pani sąsiadki, wziąć udział w protestach lub przez 3 godziny opowiadać o tym, jaki ustrój polityczno-gospodarczy byłby najlepszy dla świata, to nasi nastolatkowie stają na wysokości zadania.

Kiedy dzisiaj zapytałam moje córki, jak im minął dzień usłyszałam od jednej: Ok, od drugiej: nie nie jestem głodna:). Ale kiedy nie wiadomo skąd rozmowa zeszła na alergie pokarmowe, i sytuację dwójki naszych znajomych, których dzieci cierpią na bardzo mocne alergie, do tego stopnia, że zadbanie o zbilansowaną dietę to wysiłek tak finansowy co intelektualny i całkiem niezła logistyka dietetyczna, to nagle okazało się, że moje dziecię posiada ogromną wiedzę o ustrojach politycznych. I gdyby ktoś pytał, skąd się biorą rewolucje, to ja mogę dzisiaj śmiało powiedzieć, że zaczynają się od zupy pomidorowej… Przy której dowiedziałam się, że komunizm w teorii jest całkiem spoko, ale w praktyce to totalna klapa, ale kapitalizm jest jeszcze gorszy… I że w sumie to cały nasz świat jest bardzo niesprawiedliwie urządzony, ale gdyby to zrobić tak, a tamto inaczej, to w sumie mogłoby się zmienić na lepsze. I że trzeba zacząć od tego i tego, a potem zrobić to i tamto… Chętnie bym Wam opowiedziała to w szczegółach, ale usłyszałam całkiem niezły plan na rewolucję, więc nie wiem, czy w ogóle powinnam o tym głośno opowiadać. Faktem jest, że na rozważaniach (a właściwie na monologu mojego dziecięcia) upłynęły nam ze 3 godziny. Faktem jest również, że kiedy pod koniec delikatnie dałam znać, że dzisiaj młoda odpowiada za ogarnianie kuchni, usłyszałam: Ej, już strasznie późno. I w ogóle taka zmęczona bardzo jestem (jakby conajmniej pół świata ratowała)… No wiesz, mamo, jutro to ogarnę…

Czy Wasi nastolatkowie też są gotowi ratować świat?