A gdyby tak zapomnieć o licytacji? Licytacji na oceny, sprawdziany, testy i świadectwa? Licytacji na ilość zajęć pozalekcyjnych, liczbę pobieranych korepetycji, a może osiągnięcia muzyczne czy sportowe… Zastanawiam się komu i czemu ta licytacja na co dzień służy. I czyje są te oceny i osiągnięcia,  czyje dane powinny być na świadectwach, którymi część rodziców i nauczycieli chwaliła się dzisiaj.

Za nami dzień w pewien sposób przełomowy. Dzień, na który czekało bardzo wiele dzieci (ciekawa jestem, czy jakieś nie czekały) i na który również czekało wielu rodziców (ciekawe, kto na niego nie czekał). Przyznam, że i ja poczułam ogromną ulgę. Nie będę musiała – przynajmniej przez najbliższe 2,5 miesiąca – pisać zwolnień z powodu nieodrobionych zadań domowych, czy usprawiedliwiać nieprzygotowania do sprawdzianu czy kartkówki. Nie będę musiała usprawiedliwiać nieobecności w szkole, bo zmęczenie zbyt duże, by jedna bądź druga córka poszły do szkoły.

Dzisiaj poszłam na jedną z taki licytacji: „moja córka ma same szóstki i piątki” (to nic, że po każdym sprawdzianie przychodzi do domu i mówi dostałam jedynkę – żeby tylko sprawdzić, czy mama dalej ją kocha). „Mój syn wygrał w tym roku pięć konkursów” (to nic, że codziennie wypija po 5 energetyków, żeby mieć siłę na naukę).

Z tej dzisiejszej licytacji został mi przed oczami obraz pewnej cudnej dziewczynki.  Na klasę złożoną z 7 osób sześcioro dzieci dostało świadectwo z biało-czerwonym paskiem. Kiedy zapytałam tę cudną młodą dziewczynkę, co u niej słychać, pierwszą rzeczą, którą usłyszałam było: nie dostałam paska. Ale ciociu nie dostałam, bo mam wymagając nauczycielkę instrumentu i dostałam ze skrzypiec 4. Jej smutne oczy i zakłopotanie mówiły: wstydzę się, że nie wyszłam dzisiaj na środek. Nie wyszłam jako jedyna… To nic, że jej pasją jest muzyka, że gra, bawi się dźwiękiem, wkłada całe serce w to, co robi. Dzisiaj najważniejsze było to, że jako jedyna nie wyszła na środek by z rąk dyrekcji otrzymać świadectwo i uścisk dłoni…

A gdyby tak zapomnieć o licytacji? Licytacji na oceny, sprawdziany, testy i świadectwa? Licytacji na ilość zajęć pozalekcyjnych, liczbę pobieranych korepetycji, a może osiągnięcia muzyczne czy sportowe. Gdyby zapomnieć, to co znalazło by się na liście „przedmiotów” za które Wasze dzieci otrzymałyby dzisiaj szóstkę od życia?